finito
I w tym oto miejscu kończę tego bloga, bo chyba już z tego wyrosłam, ale zanim, to chcę ku potomności zapisać, że mam totalnie odjechaną, przebojową, inną niż wszystkie dziewczynę i muszę się teraz skoncentrować na tym, żeby ściągnąć ją do siebie, stąd brak czasu na pisanie czegokolwiek. Mam teraz dużo nowych pomysłów, ambicji i pragnień, i niech tak zostanie haaaaaaaaa!
Ale być może niedługo pojawię się tu znowu, w nowym formacie. I to będzie coś zupełnie innego. Bo Sharleen's dead, babe. ;)
Ukłony w stronę wszystkich kreatywnych blogowiczów i respekt dla tych, którzy wciąż piszą. Colleen. Fitzcarraldo. Kofemina. Amelia84. Warszawa. Lenaa. Krab. Drugi. Labadek.
***
Sing with me, sing for the year
sing for the laughter, sing for the tear
sing with me, if it's just for today
Because, maybe tomorrow, the good Lord will take you away
zgubiłam się gdzieś między pragnieniami a możliwościami, potrzebuję więcej mistycyzmu, potrzebuję dobrej muzy bo mam wrażenie że znam już wszystko, wszystko odsłuchałam i nowe okazuje się być szybko powtarzalnością starego, Warszawa to takie miasto jak wszystkie inne w Polsce, ot trochę więcej rond i wielopasmowych ulic. Tak naprawdę wszędzie jest tak samo i trzeba znaleźć jakąś złotą formułę żeby było inaczej. Potrzebuję jakiegoś tygla, jak w Londynie albo spokoju, o niech będzie w Nowej Zelandii, nic pośrodku. Sama kręcę na siebie bicz, bo wędruję wysoko i ci, którzy do tej pory byli dla mnie ciekawi, prostymi, płaskimi osobowościami stają się i chyba nie ma odwrotu, nudzę się szybciej niż kiedyś, bohemy i myślicielstwa potrzebuję a nie plastikowego lansu, kontemplacji więcej w tym zerojedynkowym dwudziestym pierwszym wieku, katharsis, świeżego powietrza - może się na jogę zapiszę heheh co za bzdura...
tak naprawdę to chciałabym na szermierkę, podoba mi się to trzymanie jednej ręki z tyłu i te niby-ukłony... hm hmmm może na wiosnę?
dziwnie, w tym towarzyskim otoczeniu funkcjonuję jak samotniczka, lawiruję między różnymi grupami ludzi, sama wybierając, na przebywanie z którą mam w danej chwili ochotę, chyba nikt mnie do końca nie przekonuje żebym chciała się identyfikować...
I've been so high
I've been so down
Up to the skies
Down to the ground
I was so blind
I could not see
Your paradise
Is not for me
Madonna i Mirwais - Paradise (not for me) - tego tylko jeszcze chce mi się słuchać
pierdolę konwenanse
naszczajmy narzygajmy
mówmy o tym
niech widzą jak wielką indywidualnością jestem
niech za odwagę podziwiają
jestem dewiant, outsider módlcie sie do mnie
bo to taka moja poza będzie
że ja tylko miłość cenię
"kocham cię" czczę i obrazić nie dam
zszargać
sprofanować
zbanalizować strywializować
i jak będzie trzeba
to ku ogólnemu zaskoczeniu
stanę w obronie jego do krwi kropli ostatniej
kulturalnie, acz zauważalnie
ale na białe filiżaneczki
ze złotą obwódką
rzygam dalej
(niż widzę)
fajna poza,
bo sie nie trzeba wysilać ha ha ha
a ten plebs to łyka i robię wrażenie
tak oto
uzanse w głębokim nieposzanowaniu mając
i o honor milosci tak pretensjonalnie dbając
sama żałośnie w jednym, przewidywalnym schemacie się zamykasz
w jednym konwenansie
z dewianta oportunistą stajesz się
tylko czy sama już o tym wiesz?
chyba nie
dwie relacje z Sopotu już są, ja gwoli uzupełnienia:
niezapomniane będzie dla mnie doświadczenie funkcjonowania 5 dni bez prądu, brakowało mi go jak ukochanej osoby podczas rozłąki heheheh
dlatego chodziłam prostować włosy do publicznych toalet i do knajp
Knajpa w Gdyni, ja - prostująca sobie włosy przed toaletą (w środku nie było kontaktu), fajnie, duże lustro naprzeciwko drzwi do toalety, no to zaczynamy operację. Toaleta była jedna. Wchodzi do niej Marcin. Mija 5 minut, zaczyna się kolejka. 10 minut. Ja twardo prostuję włosy tyłem do ludzi, choć wiem że wszyscy sie na mnie gapią bo ciekawy widok zwłaszcza jak się robi coś tak nudnego jak stanie w kolejce do kibla - widziałam ich w lustrze wszystkich. 15 minut. Stoi już z 10 osób, ja zapewniam po raz piąty że tak na pewno ktoś jest w środku. Starsze małżeństwo pierwsze w kolejce zaczyna się niecierpliwić. "Tam na pewno są dwie osoby." "A może ten ktoś już nie żyje?" Pukają, stukają, walą do drzwi, gaszą światło, zaglądają przez dziurkę od klucza a ja zagryzam wargi żeby się nie roześmiać na myśl jak biedny źle czujący się Marcin musi się wściekać w środku. Przedłużamy prostowanie, muszę zobaczyć co on zrobi jak wyjdzie.
Wreszcie: Marcin wychodzi. Kolejka robi wielkie UFFFFF, NARESZCIE, a baba do niego z wyrzutami że to skandal, że tak długo siedzi w toalecie że ludzie czekają etc., Marcin odburknął że toaleta nie jest na czas i niech baba spada i sobie poszedł. Mężuś pani wszedł z ulgą do środka a baba odwraca się do ludzi w kolejce i mówi:
- Widać było że sobie włoski przez pół godziny układał
- Tak tak, widać było
- Picuś glancuś jeden, wyperfumować się musiał
- Tak tak, wypachniony taki wyszedł
- Jakiś narcyz
- Tak tak, narcyz
Na to ja już nie wytrzymałam, odwróciłam się i pytam babę:
- A może miał ROZWOLNIENIE?
- Proszę takich rzeczy do mnie nie mówić! Przecież widać że to narcyz, niemęski taki, włosy układał!
- Tak się składa że to mój przyjaciel i wiem że źle się czuł więc proszę trochę przystopować.
(zgorszona pani)
- Prawdziwi mężczyźni tak nie wyglądają!
- A co jeśli jest GEJEM?
(oczy pani jak talerzyki, kolejki podobnież)
- To już... to już jego problem!
- A co jeśli to NIE JEST PROBLEM?
- Ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego!! - i spierdzieliła do toalety zwolnionej przez męża
wotever
z Faktorii pamiętam głównie Mandarynę (tzn. jej wizualnego sobowtóra) próbującą prawdopodobnie namówić mnie na trójkąt z jej mężem. Już mi drinka chciała stawiać, a mąż skwitował "ładna jest", to ich cmoknęłam i poszłam tańczyć
i pozdro dla Kasi co straganik na Jarmarku Dominikańskim prowadziła, ot taka byzneswoman heheh
dziewczyny, przednia zabawa z wami była, fajny kawałek wakacji (to do Jen i Karol) :)
Jestem już w Częstochowie, pewnie na dużą część wakacji i w związku z tym szukam jakichś fajnych siostrzyczek. :-D nudno tu, prowincjonalnie ale i pięknie, zwłaszcza w Alejach o słonecznym poranku - mają wtedy w sobie coś z Pól Elizejskich.
a ostatnio zagłębiłam się trochę w Zagłębie. Fajowo że trzymają z Legią.
Panie i Panowie, przed Wami olśniewająca piękność, długie czarne włosy, ciemna karnacja, piękne ciało, smukła symetryczna twarz, szlachetna uroda, wprost z bajek Dalekiego Wschodu. Uwaga, lubi pokazywać pazurki! Powitajmy Miriam!!
[brawa]
A teraz przedstawię Wam wybitną żonglerkę myśli i florecistkę słów, przeinteligentną przeciwniczkę, w której wyzwaniem jest wzbudzić szacunek. Wspięła się na intelektualne (również emocjonalnie!) wyżyny i stamtąd patrzy na nas z politowaniem czekając na godną siebie! Panie i Panowie, oto kobieta pięknego, otwartego umysłu!! Miriam jest błękitnym morzem, ona jest górskim szczytem! Powitajmy Reginę!!
[brawa]
Jest jeszcze ktoś! Przed Wami kobieta, która scala w sobie siły naszych dwóch poprzednich wybitności; jest i ładna, i inteligentna - sprawny umysł w pięknym ciele! Ale ale nie można mieć wszystkiego, moi drodzy, otóż: wartości Miriam i Reginy jest w niej po połowie! Toż to złoty środek czyż nie? Panie i Panowie, powitajmy Ellaine!!
[brawa]
A zatem, Alexxx, wskaż tę, która najbardziej cię interesuje!! Uroda, inteligencja, czy niedoskonałe połączenie obydwu?
Yyyyyyy
to ja siem rozglądnę jeszcze za kimś oki?;)
życie sobie igra ze mnie tralalala ale qrcze jakoś nie wiję się z tego powodu w konwulsjach ciekawie jest poznawać sprzeczności jednocześnie; skrajności - I like it when it comes to extremes, a if/when it comes - it comes.
o shiiiiiiiit Sharlin, Ty hybrydo rozsądku mego...
umawiasz się z kimś na spotkanie, którego pragnęłaś od zarania dziejów (po 2 latach intrygujących rozmów, namawiania, gróźb, próśb i nerwów heheh), spędzasz genialny wieczór i noc błąkając się po ulubionym mieście z osobą, którą pierwszy raz widzisz na oczy i cieszysz się, że to się wreszcie stało, że ostatnia bariera została przełamana, potem przez tydzień rozmawiasz z tą osobą nieskończenie długo i szczerze, i pozytywnie o wrażeniach i przemyśleniach
...po czym okazuje się że osoba, z którą się spotkałaś była PODSTAWIONA, nigdy wcześniej nie zamieniłaś z nią nawet wirtualnego słowa - i udawała tę, która miała tam być, a rozmowy po spotkaniu, jako osoba, z którą się spotkałaś, prowadziła osoba, której w dalszym ciągu nie poznałaś osobiście.
Skomplikowane?
Niech mi teraz ktoś powie że widział latającą tęczową krowę, a ja wzruszę ramionami i powiem "co w tym dziwnego?"
wytłumaczenie? "Bo wiedziałam, że ona ci się spodoba."
cel? NO IDEA
skutki? opłakane
wnioski? żądaj dowodu tożsamości ze zdjęciem
buhahahahahahahaha
nie no, intryga nie do przebicia, jestem zaszczycona! :-PPP
tylko... czy było WARTO? ktoś ma w efekcie jakąś satysfakcję, poza mną? Innych, doprawdy, emocji wolałabym teraz doznawać. Bo rewelacyjnie się bawiłam, z każdą z nich z osobna.
Z boku stałam tym razem. A właściwie, szłam, cały czas obok. Jakaż to inna perspektywa! Dlatego będę pisać "oni", "im", niech to będzie reporterskie, inne spojrzenie.
wsiadamy do taksówki i każemy się zawieźć na paradę. Taksówkarz pyta: - czyli gdzie? - No nie wiemy gdzie, oni przecież już gdzieś idą. Niech pan ich znajdzie. Znalazł. Atmosfera gęstniała z każdą chwilą, coraz więcej policji, gapiów, łysych przemykających się chodnikami. Wstrzymany ruch. Pierwszy szok!! Parada idzie... ulicą!!! Nielegalna, zakazana po stokroć, nawet w charakterze wieców, które miały odbywać się na chodniku. ULICĄ!!! Na czele Nałęcz - na ten dzień gej:), Kutz czyli wicemarszałkowie sejmu i senatu. Dużo ludzi? Taaaa, jak na te okoliczności - super, w granicach parady sprzed 2 lat (rok temu na wiecu była garstka-sromotna porażka w starciu z Kaczorem), która była legalna i mniej się ludzie bali zadymy, latającego szkła i ślepej nienawiści. Teraz mogło stać się wszystko. Policja mogła zagrodzić im drogę już pod sejmem. Kazać się rozejść. Aresztować, polać wodą - nie wiem co jeszcze. A tymczasem wstrzymano wszędzie ruch, łysych otaczały od razu policyjne kordony, usuwano ich siłą z trasy przemarszu.
W ogóle trasa parady miała być inna - boczna, ulicą Piękną i potem Marszałkowską, a wszystkie manifestacje są zawsze puszczane przez Plac Trzech Krzyży i dalej Nowym Światem. Wszystko się poprzestawiało, ja nie wiem czy to przed tłumem się wszystko rozstępowało, czy to był spontan czy jakaś reorganizacja, ale faktem że parada poszła przez Plac Trzech Krzyży, rondo de Gaulle'a i Nowy Świat, triumfalnie Świętokrzyską i Marszałkowską docierając na Plac Defilad. Na Nowym Świecie w zasadzie nie dało się nie iść w przemarszu bo ludzie szli wszędzie, chodnikami też i w ogóle było jakoś ciaśniej niż na Manifie ostatniej!
Policjantów od prewencji było tak wielu... nie wiem no, jak powiem że z dwustu to chyba nie przesadzę. Normalnie oddziały szturmowe w zorganizowanej akcji, tu kordon, tam blokada, tu wstrzymujemy ruch, tu z megafonu każemy łysym zejść z drogi, i ok, odcinek pokonany, teraz następny, chłopcy z kamienną twarzą biegną szybko dalej i znowu te same czynności, i przystanki na trasie bo dresów coraz więcej i w ogóle niebezpiecznie się robi...
Już na Placu Defilad stałyśmy w pobliżu tych 2 kolesi z wielkimi kartonowymi głowami Kaczora i Rokity, które stykały się ze sobą często w namiętnym pocałunku papierowych ust. :-P Było jeszcze pusto, tłum dopiero zaczynał wlewać się z Marszałkowskiej. Wtem na Plac wbiegli zakapturzeni łysi i z okrzykami "jebać pedałów" rzucili się z pięściami, połamali flagi, przewrócili człowieka, skopali, sponiewierali a policja dała dupy bo przez 10 sekund człowiek dostał wpierdol mimo iż oni stali w szeregu 50 m dalej, no ale jak się rzucili to już wszyscy. To wszystko działo się 5 m ode mnie dosłownie. Uciekłam, bałam się przecież.
Idea pikniku pod Pałacem była genialna dlatego że mogłyśmy wjechać sobie windą na 12 piętro i po błąkaniu się po dziekanatach i salach wykładowych Collegium Civitas znalazłyśmy wreszcie okno z megawidokiem (gdzie nikt nam początkowo nie przeszkadzał): parada na dole, panorama Wawki przed nami. Widać było każde starcie, bójkę, widać było jak wokół miotającego się łysola w momencie zbierało się kilkanaście czarnych punktów jednostek prewencyjnych i widać było jak już łysi obezwładnieni leżą na ziemi, jak przerażeni pewnie manifestanci biją brawa po każdej takiej interwencji. Był strach, dużo strachu. I dużo przemocy, takiej na wyciągnięcie ręki. I qrwa bałam się naprawdę. Ale to był bezsporny sukces, zwycięstwo, potężny kop pierdolonemu Kaczorowi, na którego, ja idiotka sama głosowałam bo naiwnie wierzyłam że będzie warszawskim Rudolfem Gulliani i wierzyłam że bezpieczeństwo miasta jest ważniejsze od antyhomo poglądu. Nigdy więcej takich ustępstw. Nigdy.
Parada poszła, ludzie się rozstępowali, ludzie się przyłączali, dziadki i babcie rozdawali pro-ulotki. Dla mnie było rewolucyjnie. Zajebisty przemarsz. Jeszcze dzwonię do Szymona Niemca, którego wprawdzie nie znam ani on mnie ale komórkę skądś tam miałam i pytam gdzie ta parada i którędy idzie. W sumie nie myślałam że tak easy od razu odpowie w ogóle co mu obca osoba dupę truje jak on na czele pochodu idzie ale spox, powiedział spokojnie wyczerpująco i że już na starcie zadyma jest i się pożegnał. Qrcze świetni ludzie, tak ich niewielu a robią to uparcie, congrats dla Niemca, Biedronia i Kostrzewy bo to oni się najbardziej wybijają. Ale również dzięks dla całej reszty, nowe nazwisko dla mnie - Bączkowski - super, wiecie że za rok może być jeszcze trudniej bo policja może mieć inne przykazy z góry...? Ale jestem dobrej myśli. Dzisiaj było rewelacyjnie. Normalnie aż wzruszona byłam ha ha ha ha.
Layo & Bushwacka - Deep South - łagodnie transowe
Layo & Bushwacka - It's Up to You - (Shining Through) - bardziej z powerem
Client - Radio (Cicada mix) - na dicho
Delerium - Flowers Become Screens - inspiring & gentle
Delerium - Truly feat. Nerina Pallot - wzruszające energetyzujące koniecznie!
Narcotic Thrust - When the Dawn Breaks (Cicada) - też A MUST bo wybuchowa mieszanka
Coca y Villa - La Noche original mix!!! - muza zaczyna się od 4:41 a potem jest mega eskalacja
Finley Quaye Layo & Bushwacka mix - Dice - bo nothing can compare to when u roll the dice and swear!
Planet Funk - Where is the Max??? No właśnie, where???
no i oczywiście... Junior Jack - MUST BE THE DARKNESS czy to rap czy elektronika czy Santana?All together!
Wyrzucili nas z klubu o 5 rano... to poszliśmy w czwórkę na pobliski dworzec (w Częstochowie to było) i że nie chciało nam się jeszcze iść do domu, a zimno było, to się zaczęło...
pośpieszny do Warszawy... odjazd za 10 minut dopiero - pakujemy się!
jest miło ciepło jest gdzie usiąść piwko dopić...
minuta przed odjazdem świetlówki się już zapalają coś zaczyna buczeć...
to wyskakujemy i biegniemy przez tory (bo po co wchodzić schodami?:D przecież tory są w takiej dziurze na metr wysokości, wygrzebiemy się jakoś :D)
Kraków, odjazd prawie za pół godziny... pysznie! jeszcze do tego wolny przedział towarowy, akurat 4 miejsca siedzące a może by się na tę metalową półkę wdrapać hmmm hmmm...
Psia Wólka, kwadrans... niestety przedziały pozajmowane to stoimy w przejściu nic to że konduktor przeszedł i się spojrzał...
ooo jak fajnie Wrocław za 20 minut odjeżdża to zabawmy się kto zostanie tuż do odjazdu, gra na nerwy... ja i Kuba wyskakujemy ostatni :-D ej nooo ok wszystko już pojechało...
ludzie przebywanie z wami to brudna przyjemność!!! :-PPP
właśnie wieszałam pranie na balkonie i zobaczyłam jak Kwachu odleciał sobie awaryjnym ursynowskim korytarzem prosto do Moskwy, tym złomiastym prezydenckim samolotem. Za jakieś 3-4 godzinki powinien być na miejscu... Nawet mu pomachałam. :D
Delektując się lodami na krakowskim rynku, tak oto dyktowałam mojemu eks Marcinkowi jak ma napisać sms-a do kolesia, który mu się spodobał na imprezie:
JA: OK, napisz tak: "Hmmm", koniecznie trzy "m" i trzykropek. Teraz: "wiesz" bez przecinka i dalej "mam całkiem wielką ochotę spotkać się z tobą dzisiaj"
M: Dlaczego "całkiem"?
JA: Bo "mam wielką ochotę" albo "mam ochotę" brzmiałoby tak jakbyś był za bardzo napalony. "całkiem" jest stonowane.
M: "Tobą" z dużej litery?
JA: Nie no coś ty! Musi być z małej.
M: Dlaczego?
JA: Bo taki sms musi sprawiać wrażenie trochę od niechcenia - nie możesz się za bardzo starać o pisanie dużą literą czy o przecinki - byłoby zbyt starannie. A zresztą "Tobą" z dużej wygląda jakby ci już na nim zależało.
M. OK, co dalej?
JA: teraz trzykropek i uśmieszek z przymrużeniem oka. Bez noska bo to byłaby za duża dbałość o formę. Czyli ";)"
M: I tak zawsze piszę bez noska.
JA: I dalej: "co ty na to?". "ty" oczywiście małą literą.
M: A ile znaków zapytania?
JA: Oczywiście że jeden! Im więcej znaków zapytania tym bardziej ci zależy na odpowiedzi!I możesz wrzucić jeszcze jeden uśmieszek z przymrużeniem na koniec. Żeby nie było za zobowiązująco. Bez noska.
niezobowiązująco dopieszczony efekt końcowy: "hmmm... wiesz mam calkiem wielka ochote spotkac sie z toba dzisiaj...;) co ty na to?;)"
Na całym świecie wylano łzy, które mogłyby wypełnić odkrywkową kopalnię w Bełchatowie (7 km długości, 3 szerokości, kilkadziesiąt metrów głębokości).
Papieżowi poświęcono w ostatnim tygodniu we wszystkich stacjach w sumie 236 734 godziny transmisji.
Bush modlił się przy ciele Papieża 5 minut 46 sekund.
W związku z akcją zgaszenia światła w domu na 5 minut 8 kwietnia o godz. 21:37 dostawcy prądu w całej Polsce stracili 5 538 039 zł 27 gr.
W Polsce wysłano 837 595 sms-ów o treści "nie lękajcie się".
Słuchalność muzyki poważnej w czasie żałoby wzrosła o 5377 procent.
Nieważne, ile rekordów zostało pobitych, ile rzeczy stało się po raz pierwszy, nieważne kto na ilu był mszach i ile dwa razy droższych niż zwykle zniczy zapalił. Racji nie mają ani ci, którzy uważają, że w tym tygodniu trzeba było iść na nocne czuwanie, ani ci, którzy krytykują polskie masowe pospolite ruszenie. To, co się działo, czego byliśmy świadkami, było jakimś społecznym cudem. Ale ten, kto w tym tygodniu wypił piwo albo oglądał dobry film mógł równie dobrze przeżyć tę śmierć bardziej niż modlący się na Błoniach. Przeżywanie jest czymś emocjonalnie bardzo intymnym, ale wspólnota jest z kolei czymś bardzo pięknym. Dlatego szanuję każdy wybór i każdą drogę. Straciliśmy razem z Nim pewność siebie i światowy autorytet, któremu nie musieliśmy dodawać na siłę polskości, tak jak Szopenowi czy Marii Curie-Skłodowskiej. Bo on sam ją podkreślał.
On sam jeden próbował zrobić coś na co nikt nigdy się nie odważył: pogodzić wszystkie wielkie religie, budować
mosty nad przepaściami. Był PONAD TO.
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno zamykać oczu
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno na moment spocząć
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno porzucać drogi
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno przechodzić obok
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno odwracać głowy
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno ranić słowem
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno odmawiać dłoni
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno osamotnionym
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno oddawać siebie
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno poświęcać innych
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno otaczać gniewem
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno bez przyczyny
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno składać broni
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno sięgać po nią
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno stawać w połowie
Nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie wolno nie ufać sobie
twoje 5 minut jeszcze nie nadeszło
ale wiem, już szykujesz się na to
i czekasz niecierpliwie
aż ktoś cię zaskoczy
bardziej niż w normie
bardziej niż twój psychologiczny umysł jest w stanie to przewidzieć
irytuje cię
słabość
i siła na sztucznych odżywkach
i frajerstwo
które się szerzy
urodziłaś się w złym miejscu mała
to niemalże jak transseksualizm
twoje psyche nie potrafi pogodzić się z fizycznością
tęsknisz za psychozą
w której kiedyś się pławiłaś
i za idealnym pięknem
bez kompromisów
za camino de santiago
bo jak idziesz ciągle do przodu
to nie ma w tym powtarzalności
a może nie tylko ty masz wrażenie
że wszystko już było
w twoim życiu
rozczarowana frajerko??
...byłam na Warszawskim Festiwalu Filmowym i obejrzałam trzy naprawdę dobre, jeśli nie fantastyczne filmy
opalałam fifkę nad kuchenką gazową
podziwiałam kolejne filmowe dziełko na eNeMeF-ie
poznawałam przypadkowe nieznajome;)
odnawiałam stare, zażyłe znajomości
oglądałam maniakalnie scenę z Killa Billa gdy Kiddo woła: "O-Ren Ishii! You and I have unfinished business!" z perfekcyjnie dobraną muzyką w tle
kochałam się
grałam w bilard
słuchałam Nirvany w wersji house (Nirvana vs. Adam Freeland - Smells Like Teen Spirit:P
szkoliłam się na warsztatach didżejskich
kłóciłam się (i godziłam)
odkrywałam najpiękniejszy widok w Polsce: miejsce, gdzie Narew wpada do Wisły plus dwa mosty w zasięgu wzroku plus wielka ruina spichlerza na wyspie pośrodku - panorama z wieży obronnej: Twierdza Modlin
najnormalniej w świecie uczyłam się całkiem ciekawych rzeczy :)
... bo wolę real life
Dannii Minogue - You Won't Forget About Me - naprawdę :))
Miminko,
Moja słodka dziewczynko!
Tyle w Tobie delikatności
Ciepła i skóry mlecznej białości
Jesteś dzieciątkiem mnie objawionym
Jesteś aniołem mnie poświęconym
Uwielbiam patrzeć jak karmisz kaczusie
Uwielbiam jak mówisz "nie oddam mu się"
Chcę z Tobą biegać po soczystej łące
Chcę chronić Twe stópki przed piasku gorącem
Gorącem, którego fala mi w głowie pulsuje
Gdy Twoje usta na moich czuję
Gdy pierś przede mną obnażasz nieśmiało
Gdy piękną tajemnicę odsłaniasz - swe ciało!
I mimo że Twej niewinności wianek z rumiankami
Powinnam uwić, ja chcę lędźwiami
Uderzać o Twoje! W biuście utonąć!
Chcę drżącym językiem wbić się w Twoje łono!
Dosiadać Cię i jeździć na Twym grzbiecie
Dziewczyno! Ja chcę cię gwałcić w toalecie!
Jesteś czystością co pożądaniu umysł rozpala
Więc ukarz mnie niegodną, niepokorną, ukarz...